www.Rejtan.EU

Ostatnimi czasy trochę zaniedbałem bloga. Wpisy pojawiają się nieregularnie, ale o tym później. Postanowiłem napisać kilka zdań odnośnie obecnej sytuacji w której się znaleźliśmy. I niepewności jutra którą mamy. Ale, do rzeczy.

Jak pewnie wiecie, od jakiegoś czasu przesiadłem się z organ za kierownicę ciężarówki i zająłem się transportem. Cóż powiedzieć, w moich żyłach płynie olej napędowy. Ot, taka karma. Ale to, że jestem kierowcą z już kilkuletnim doświadczeniem pozwala mi na takie sztuczki, o których wiele osób - bez przygotowania - może tylko pomarzyć. Ale, nie jest to wpis jakim to zajebistym człowiekiem jestem, ale wpis o.... zachowaniu.

To, że konflikt może wybuchnąć w każdej chwili i sceny z gier komputerowych w których zamiast czołgów z jakiegoś "World of tanks" (wybaczcie, tylko to znam) za oknami pojawią się prawdziwe może nadejść każdego dnia. Wyolbrzymiam? Gdybym dwa miesiące temu stanął na dworcu w Kijowie z kartką o treści: "Rosja jest bliżej niż Ci się wydaje" większość z mieszkańców tego miasta wzięłoby mnie za szaleńca. A teraz wyobraź sobie, że musisz w ciągu kilku godzin spakować dobytek swojego życia i uciekać. Nie ma czasu na sentymenty. Dzieci, najważniejsze sprawy i nawet nie zamykasz drzwi. Wszak zdjęcia trzymasz w chmurze, pieniądze masz w banku, a paliwo jest w szerokiej sieci stacji benzynowych. Serio?

Pierwsza sprawa do której musisz się przygotować to szybka ucieczka z miasta. Pal licho, jak mieszkasz w małej mieścinie i pole ziemniaków podchodzi pod Twój trawnik. Gorzej mają mieszkańcy wielkich miast. Kolejna sprawa o jakiej musisz pomyśleć to kierunek w którym się udasz. I nieważne, czy będzie to Słowacja, Czechy, Niemcy, Litwa, Białoruś, Ukraina czy Rosja. Musisz mieć przygotowane kilka alternatywnych dróg do każdego z tych państw, uwzględniających takie rzeczy o których na co dzień się nie myśli jak chociażby ilość mostów i wiaduktów które musisz pokonać.

Czytasz te słowa w sytuacji, w której jest "bezpiecznie", tj działa sieć komórkowa, Internet masz w domu w gniazdku. Prąd również. A na przejażdżki wybierasz się w weekend, żeby "wyrwać się z miasta". Do szyby samochodu przyczepiasz GPS z Twojej komórki i nie myślisz nawet o miejscowościach które mijasz po drodze. A teraz podnieśmy trochę poprzeczkę. Nie działa sieć komórkowa. Masz w aucie zwykłe "papierowe" (choć w miarę aktualne) mapy? Gdybym z każdym z Was którzy to przeczytacie założył się o 1 złotówkę, sądzę, że do końca roku nie musiałbym pracować :-)

Kolejna rzecz. Wybór trasy. Przyjmijmy, że posłuży mi za przykład mój rodzinny Lublin, a uciec chcę na Zachód, do Niemiec (zakładając, że niebezpiecznie zrobi się na wschodzie). Czy pojadę eską do Warszawy, później wskoczę na dwójkę na Poznań (albo na ósemkę do Wrocławia) i po kilku godzinach będę już bezpieczniejszy "za Odrą". Jeżeli w ten sposób pomyśli choć 10% mieszkańców Lublina, cała autostrada będzie zablokowana, a ja stracę swoje zasoby (paliwo, pieniądze) stojąc w korku. A może pojadę przez Słowację (wszak to najbliższa granica nie licząc tej z dawnym ZSRR). Owszem, jest to jakieś rozwiązanie, ale wszystko zależy od sytuacji w której bym się znalazł. W każdym razie, muszę mieć przygotowane kilka ewentualnych dróg. Na dzień dzisiejszy polecam zrobić sobie taką małą grę i wyznaczać trasy w różne miejsca. Google Maps umie w wyznaczanie tras pieszych ale również trasy na rowery. I tą ostatnią opcję polecam Waszej uwadze. Przy okazji, gdy zobaczycie, że nagle możecie zjechać na jakieś bezdroża - warto posiłkować się opcją "Street View".

Założyłem, że jedziecie samochodem. Znacie zasięg swojego samochodu? Wiecie jakiej wielkości ma zbiornik paliwa? Czy jest to 40, 50 czy 60 litrów? Macie na wyposażeniu kanister na paliwo? Chociażby taki plastikowy o pojemności 10 litrów? Nie, to nic nie szkodzi. Podczas swoich podróży zawsze mam przy sobie dodatkowe 5-10 litrów. Wymieniam je średnio raz w miesiącu, ponieważ paliwo też ma swoją "datę ważności" i zbyt długo przetrzymywane traci swoje właściwości. W bagażniku mam również zawsze puste butelki po płynie do spryskiwaczy. W ostateczności mogą one posłużyć jako tymczasowe "kanistry", jednak należy ich użyć w ostateczności.

Pierwszą rzeczą jaką musicie zrobić to zatankować auto oraz wszelkie w miarę bezpieczne zbiorniki paliwa. Jeżeli macie samochód zasilany olejem napędowym nie musicie aż tak dbać o jakość tymczasowych zbiorników, jednak jeżeli jeździcie benzyniakiem ważne, aby Wasze tymczasowe zbiorniki były daleko od wszelkich źródeł ciepła (temperatura zapłonu benzyny jest znacznie niższa).

Auto zatankowane, trasa obrana, papierowa mapa w ręce. To pierwszy sukces. Wspominałem na początku tekstu o pieniądzach. Naszymi złotówkami nikt na zachodzie nie będzie sobie głowy zawracał, dlatego zadam Ci pytanie: czy masz może w zapasie tak z 200 euro (lub tą równowartość we frankach, funtach czy dolarach)? Nie? To błąd. Jadąc w trasę powinieneś być przygotowany na to, aby przynajmniej dwa razy zatankować auto. I taką ilość gotówki mieć w kieszeni.

Kolejna sprawa - łączność. Owszem, można nasłuchiwać fal długich, krótkich, ale na nich nie dowiesz się zbyt dużo (albo dowiesz się za dużo przez co będziesz skołowany). Czy Twoje auto wyposażone jest w radio CB? Albo może masz krótkofalówki potrafiące działać na cywilnych pasmach? Już nie wymagam od Ciebie, abyś był profesjonalnym krótkofalowcem, ale co zrobisz, jak wysiądą nadajniki GSM? Będziesz liczył na to, że podczas drogi złapiesz jakiś sygnał? I gdzie zadzwonisz?

No dobrze, jesteś spakowany Ty, Twoja rodzina, pies, kot czy inny kanarek. Czy w Twoim domu znajdują się paszporty a dzieci posiadają ważne dowody osobiste? Czy wiesz gdzie się znajdują i potrafisz je wyciągnąć w ciągu chwili? Jeżeli nie, to dla własnego spokoju odnajdź je. A jak ich nie masz, to nadrób zaległości i je wyrób. Więc, przyjmując najgorsze (że Strefa Schengen przestanie istnieć) - czym wylegitymujesz się na granicy?

Dalej. Zakładając, że masz spełnione te wszystkie powyższe rzeczy, to czy w Twoim domu są zapasy jedzenia, które możesz szybko spakować do samochodu, żeby ruszyć w drogę? Tak, z 4 konserwy na osobę, jakieś suchary czy cokolwiek innego czym można zaspokoić głód. A może jesteś w posiadaniu przenośnej kuchenki na małe kartridże i masz zestaw kempingowy do gotowania? To już totalny wypas. Ale, człowiek bez jedzenia może przetrwać długo. Ale bez wody - już tylko kilka dni. Po drodze nie będzie otwartych żadnych supermarketów ani kawiarni na stacji paliw. W ostateczności możesz posiłkować się przegotowaną wodą z rzeki (o ile masz zestaw filtrów i wspomniany zestaw do gotowania). Jeżeli natomiast masz w domu w zapasie zawsze dwa-trzy pięciolitrowe baniaki z wodą - jesteś wprost geniuszem.

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy produkty przechowujesz w turystycznej lodówce, potrafiącej utrzymać temperaturę. Ale pamiętaj o tym, że gdy zostawisz ją włączoną w aucie, może rozładować Ci akumulator. I jeżeli nie masz przy sobie nikogo - to może być - dosłownie - koniec Waszej podróży.

Teraz kilka słów szczególnie do męskiej części Czytelników. Wybrałeś drogę, jesteś najlepszym w swoim mniemaniu Kierowcą, ale natury nie oszukasz i czasami trzeba się będzie zatrzymać "na siusiu". Czy w aucie masz cokolwiek, co może obronić Ciebie, Twoją rodzinę przed tymi, którzy może są mniej roztropni, lub na ludzkiej krzywdzie chcą się wzbogacić? Jakieś przedłużenie ręki w postaci kija, maczety, pałki teleskopowej czy innego długiego noża? Już nie mówię o posiadaniu broni, bo wszyscy wiemy w jakim kraju absurdów żyjemy.

I teraz ktoś powie: "Kurła, Rejtan, Ciebie popierdzieliło? Mam nagle sprzedać nerkę, żeby zatankować auto i wlać dodatkowe 30 litrów do kanistrów, kupić walutę, zapas konserw, paralizator, zestaw map, lodówkę turystyczną, sprzęt kempingowy i co tam jeszcze wymyślisz. I gdzie to trzymać?

Jak na wstępie powiedziałem jestem kierowcą zawodowym. Rzeczy do kabiny kompletowałem przez kilka miesięcy. Na pierwszy wyjazd wyjechałem z kuchenką której tak naprawdę nie użyłem ani razu. Ale takową mam. Zarówno w busie jak i ciężarówkach miałem "na wyposażeniu" lodówkę, a zakupy na wyjazd robiłem w okolicznych sklepach (żeby skrócić do minimum czas w którym jedzenie przechowywane jest w nieodpowiednich warunkach). Ostatniej rzeczy której potrzebujemy to sraczka i odwodnienie. Ale, skoro mam już być tym "niszczycielem dobrej zabawy i uśmiechu dzieci" zapytam się o jedną rzecz. A jak wygląda Twoja obowiązkowa apteczka samochodowa? A może masz swój własny "mobilny zestaw leków"? Odkąd pamiętam, zawsze jedna przegroda mojej torby na ubrania była wypełniona lekami. Całe szczęście nic nie przyjmuję na stałe ale zawsze miałem zapas środków przeciwbólowych, węgla aby nie być skazanym na czyjąś pomoc podczas całego (powiedzmy: dwutygodniowego) wyjazdu. Na zasadzie takiej: "do wyleczenia się ze sraczki potrzeba mi 5 tabletek", mój zapas wynosił 70, aby być przygotowanym na sytuację, że codziennie od nowa atakuje mnie biegunka.

I na koniec kwestia papierów. Wyobraźcie sobie, że jednak trzeba było się ewakuować, wracacie do swojego domu po kilku miesiącach; cieszycie się, że nadal stoi ale mieszka w nim już ktoś inny. Jak udowodnicie, że był Wasz? Zdjęciami na instagramie czy video na Youtube? Najważniejsze kopie dokumentów takich jak: akty ślubu, akty urodzin, akty notarialne czy cokolwiek jest dla Was ważne najlepiej mieć w jednym miejscu; a wcześniej zdigitalizować, zapisać na kilku nośnikach które macie przy sobie lub przesłać pocztą / wysłać do Waszej prywatnej chmury (plik wcześniej zabezpieczając znanym tylko Wam hasłem).

I na koniec. To nie są słowa paranoika, człowieka dla którego szklanka jest zawsze do połowy pusta. Takie wyposażenie, zbierane w kilka miesięcy nie uszczupli wcale Twojego rodzinnego budżetu (na zasadzie: w tym miesiącu kupujemy lodówkę, za miesiąc kuchenkę, a za dwa miesiące 50 euro). A drogie Panie, przy okazji robienia zakupów mogą raz w tygodniu dorzucić konserwę (uwaga: pamiętać należy o jednym: nasze żołądki muszą przyzwyczaić się do smaku mięsa z puszki, żeby nagle nie było rozczarowań, że zjemy sobie po konserwie, a później wykończymy cały zapas aktywnego węgla). A biwakowy ekwipunek może posłużyć chociażby do ciekawych rodzinnych wypadów za miasto.

Trzymajcie się i bądźcie przygotowani.

A jeżeli spodobał Ci się ten wpis - podaj go dalej.