www.Rejtan.EU

Lublin ma zdolną młodzież. Jednak ilość miejsc w placówkach oświatowych różnego szczebla jest stanowczo poniżej oczekiwań. A - jako miasto - powinniśmy właśnie w młodzież inwestować najwięcej. Dlaczego w młodzież, a nie nowe mikroprzedsiębiorstwa?

Dobrze przygotowany do życia człowiek z poszerzonymi horyzontami będzie w stanie w przyszłości samodzielnie, bez pomocy Państwa otworzyć swój własny biznes i poprowadzić go z powodzeniem. Mrzonki? Nie. Jeżeli przyzwyczaimy młodych ludzi do tego, że na swój sukces muszą pracować systematycznie, przygotowując się do kolejnych egzaminów (czy to z instrumentu, czy to z rzeźby) - nauczą się oni sumienności i systematyczności. Bez tego nie da się opanować utworu w jedną noc, czy na ostatnią chwilę namalować obrazu.

 Dlaczego więc taka inwestycja jest lepsza - w dłuższej perspektywie, niż dotowanie firm, które chcą powstać? Ponieważ w lwiej części dotację na otwarcie nowej firmy służą młodym przedsiębiorcom do zakupienia sprzętu, mebli, środków transportu itp. Jeżeli coś ktoś dostanie za darmo nie do końca o to "dba". Nie twierdzę jednak, że pieniądze te są wyrzucone w błoto. Jest jeszcze gorzej. Każda złotówka dotacji jest ze stratą dla ogółu. Załóżmy, że tworzę strony WWW, działam bez dotacji. Aby być konkurencyjnym muszę kupić oprogramowanie, pójść na kurs. To kosztuje, a koszty te "odbijam" sobie na większej ilości projektów. Muszę pieniądze na takie oprogramowanie/szkolenie zdobyć, a gdy już nauczę się z nich korzystać, będę chciał, aby inwestycja mi się zwróciła. Więc kosztem wolnego czasu będę tworzył większą ilość stron. Będę konkurencyjny, sprzedawał dobry produkt. Ponieważ mam wiedzę i doświadczenie.

Jak zachowują się "dotowani" przedsiębiorcy? Dostają zastrzyk gotówki, przechodzą kurs, dostają program. Dla nich nie ma różnicy, czy im się on zwróci, ponieważ mają go "za darmo". Państwo im dało. Oni mają teraz tylko oddać mu należną mała składkę ZUS i utrzymać się na rynku przez okres zawarty w umowie dotacji. Po tym czasie lwia część firm się zamyka. Wydane pieniądze idą więc w błoto. A przedsiębiorcy, działający wiele lat w branży są więc na straconej pozycji, ponieważ płacąc podatki muszą wpierw utrzymać Państwo, później siebie i pracowników, oraz aby być konkurencyjnym inwestować w rozwój. "Dotowanemu" wystarczy przychód w wysokości pokrywającej jego wydatki. I nieważne, czy będzie to jedno zlecenie za 1000 złotych, czy 10 zleceń po 100.

Jeżeli zaś ktoś będzie twierdził, że dla rynku usługa tańsza o 900 złotych jest lepsza, szybko wyprowadzę go z błędu. Ta usługa kosztuje więcej niż 1000 złotych. Jeżeli taka "dotowana" firma wykona w całej swojej karierze 50 witryn po 100 złotych, to pojedyncza witryna kosztuje 100 + 2% ogólnej dotacji. Jeżeli dotacji było 50.000 - będzie to kwota 1100 PLN. Ten tysiąc dołożył Skarb Państwa, a więc de facto każdy obywatel. Co z tego zyskało Państwo? Nic, ponieważ "dotowany" przedsiębiorca uzbierał faktury kosztowe na kwotę wyższą niż 5.000 i nie zapłacił podatku od przychodu, a gdy był podatnikiem VAT - dodatkowo zatrzymał blisko 1000 złotych zwrotu podatku oraz odzyskał podatek od wykazanej straty. Czysty zysk, ale tylko dla jednostek. Reszta, mimowolnie staje się "sponsorem" i tak chorego systemu.

Dodatkowo, zbierając z rynku określona ilość zleceń mógł doprowadzić do upadku kilka firm działających dłużej niż nasz "dotowany". Firm, które działały od jakiegoś czasu i przynosiły do budżetu określone wpływy. Mniejsze - czy większe, ale przynosiły. Znowu obudzą się na te słowa obrońcy wolnej konkurencji: "ale Pan chce wspierać tylko obecne na rynku firmy". Nie. To właśnie przez przesunięcie funduszy z durnych zapomóg dla "dotowanych" na rzecz kształcenia młodzieży (a więc odległego w czasie, ale dobra ogółu) to ja próbuję zapewnić równe traktowanie podmiotów gospodarczych. Bo w czym jest lepsza firma X działająca od 3 miesięcy od firmy Y działającej od 10 lat, że ma ona aż takie udogodnienia? Zrównajmy je w prawach, pozwólmy wolnemu rynkowi działać, a zaoszczędzone pieniądze przekażmy na edukację pozalekcyjną, artystyczną najmłodszych. Zaowocuje ona w najbliższej przyszłości bardziej, niż 10-20% dotowanych nowych firm które "utrzyma się na rynku" dłużej niż 10 lat.

Nie twierdzę jednak, że inwestycja w młodych przedsiębiorców jest hurtowym wyrzucaniem w błoto pieniędzy publicznych. Są Przedsiębiorcy, którzy wystartowali z dotacji i pięknie się rozwinęli, zatrudniają nowe osoby, poszerzają horyzonty, opanowują nowe rynki. Ale wiele jest również patologicznych przypadków, w których przedsiębiorcy jasno dają do zrozumienia: kupmy za dotację coś lepszego (komputer, drukarkę), jak mi się noga powinie i się nie uda, przynajmniej mi zostanie to do użytku prywatnego.

Gdy jednak ci młodzi, którzy przez odpowiednie kształcenie i koła zainteresowań poszerzą swoje horyzonty i wejdą w "wiek produkcyjny" będą w stanie samodzielnie otworzyć firmę, zdobyć klientów i utrzymać się na rynku. Będą nauczeni systematyczności i sumienności. Ruch Narodowy nie chce wpływać na dzisiejsze tu i teraz, ale patrzy się w przyszłość. Co zostawimy naszym dzieciom i wnukom. W jakiej Polsce będą żyć? Dlatego hasło: "Nasz Honor - Wasza Przyszłość" nie jest tylko chwytliwym sloganem, ale jasno przemyślanym programem na długie lata rozwoju Polski. Od Małych Ojczyzn - wsi, miast, gmin i województw, przez wyższe stopnie władzy - Sejm i Senat. 

Jedyne pytanie, które mamy dziś do Państwa - czy chcecie, aby coś w tym kraju się zmieniło? Jeżeli tak, to 16 listopada liczymy na Państwa głosy.